Błędy organizacyjne – część 1

pierwszy filmik – Błędy organizacyjne – część 1 from Michał i Magda Dulemba on Vimeo.

Cześć,

Nazywam się Michał Dulemba, wraz z moją żoną Magdą prowadzę firmę „Piękny dzień”. Dzisiaj opowiem o rzeczach, które powodują, że często wesele jest nieudane. Oczywiście ktoś może zapytać: „Co to znaczy udane wesele?” Bo przecież dla każdego to coś trochę innego. Naszym zdaniem, słowo „wesele” idealnie oddaje to, co ma się dziać. Ludzie po prostu mają się wzruszać, bawić, weselić.

Najpierw, krótko opowiem o wyborze sali, choć to prawdopodobnie macie już za sobą.

Dwie osobne sale

Wesela organizowane w lokalu, gdzie stoły znajdują się w jednej sali, a parkiet w innej, niestety często należą do mało udanych. Zwykle zespół nie ma dodatkowych głośników, więc na drugiej sali nie słychać co grają. Nawet jeśli zespół przywiezie te głośniki, to i tak ludzie mają dużo mniejszą motywację żeby ruszyć do zabawy. Nie widzą tego co dzieje się na parkiecie, nie wiedzą czy będą pierwsi, czy już się ktoś bawi. Osoby, które nie tańczą z różnych powodów (choroby, wieku), również nie mogą obserwować tego co dzieję się na parkiecie. Jeśli masz tak podzieloną salę, warto wziąć przykład z Hotelu Alpin ze Szczyrku, który również ma ten kłopot i rewelacyjnie sobie radzi z taką sytuacją

Przebieg wesela jest tam od samego początku delikatnie sterowany. Kolejne etapy są prowadzone najpierw przez jedną z Pań menedżerek ślubnych, później kiedy para młoda jest gotowa, obsługa zaprasza na pierwszy taniec. Następnie, w dużym stopniu kontrolę przejmuje ekipa góralska współpracująca z obsługą i z zespołem. Prowadzi ona wesele między kolejnymi atrakcjami, blokami tanecznymi, posiłkami. Dlatego jeśli masz tak podzieloną salę – potrzebujesz kogoś kto poprowadzi Twoich Gości. Może lidera zespołu, wodzireja lub menedżera lokalu. Dobrze jeśli obsługa sali i zespół też pomogą w delikatnym zarządzaniu przebiegiem wesela. Natomiast jeśli możesz jeszcze wybrać, naszym zdaniem lepiej wziąć salę, która nie ma takiego problemu.

Nieprzemyślany rozmiar sali

Drugi częsty błąd jaki widzimy to rozmiar sali niedobrany do wielkości wesela. Zdarza się, że sala jest za mała, więc na parkiecie jest bardzo ciasno. Tutaj najczęściej wesele się udaje, ale nie wszyscy mogą potańczyć ile by chcieli. Natomiast dużo większy kłopot jest kiedy sala jest naprawdę za duża. Co jakiś czas trafiamy na 120 osobowe wesele w 300 osobowej sali. Prawie zawsze parkiet wygląda wtedy na pusty, więc Ci bardziej nieśmiali nie wychodzą się bawić, a ludzie siedzą daleko od siebie. Jeśli część Gości rozejdzie się po sali, bo przygotowywane są dodatkowe atrakcje, zespół gra do prawie pustego parkietu. Dlatego jeśli wybierasz taką salę, zadbaj bardzo mocno o to, żeby ograniczyć to wolne miejsce, może nawet kosztem powierzchni na parkiecie. Zwykle lokal ma opcję innego ustawienia stołów, użycia parawanów, czy innych sztuczek, żeby trochę zmniejszyć ilość dostępnego miejsca.

Przesadna kontrola zespołu

Kiedyś mówiło się, że na weselu ważna jest zimna wódka i dobry zespół. O ile wódki na weselach pije się coraz mniej, o tyle wybór zespołu jest nadal super ważny. Tutaj tylko powiem tak: wybierz taki zespół, który lubi grać na weselach i będzie pasować do Waszych klimatów. Więcej przemyśleń na temat wyboru zespołu przekażę w osobnym filmiku. Natomiast kiedy masz zespół, nadal możesz na życzenie zepsuć swoje wesele. Wystarczy „na maksa” ingerować w repertuar zespołu. Oczywiście rozumiem, że czasem chcemy zasugerować klimat jaki by nam pasował, natomiast nie zawsze trafimy w gust swoich Gości, mimo tego, że wydaje się nam, że ich znamy. Co więcej, z góry nie da się pewnych rzeczy przewidzieć. Czasem przez godzinę bawi się starszyzna rodzinna i zespół nie może wtedy grać najnowszych hitów. Czasem, mimo usilnych prób grania utworów wyższych lotów, okazuje się, że najlepiej bawią ludzi klasyki weselne. Naszym zdaniem nie warto wtedy z tym walczyć i upierać się przy początkowym wyborze piosenek, czy tak zwanej czarnej liście zakazanych utworów. Skrajną wersję takiej sytuacji mieliśmy kilka lat temu, kiedy para stwierdziła, że na weselu będą grane tylko znane utwory heavy metalowe. Przez całe wesele nie zmienili zdania i na parkiecie bawiło się średnio 6 osób. I w drugą stronę – utwory Nirvany są raczej mało weselne, ale widzieliśmy już dwa razy kiedy zespół zagrał Nirvanę w dobrze wybranym momencie i wesele po prostu oszalało. Dlatego jeśli chcecie mieć udane wesele, wybierzcie zespół, który pasuje klimatem do Was i Waszych Gości, a potem dajcie mu grać to czuje, że w danym czasie rozrusza towarzystwo.

Dj bez doświadczenia ślubnego

Kilka razy mieliśmy okazuje widzieć taką sytuację, że DJ nie miał zupełnie weselnego doświadczenia i grał jakby to była klubowa impreza. Na początku, parę młodą cieszy taki nowoczesny klimat, ale po pewnym czasie widać, ze ta konwencja zupełnie nie pasuje do wesela. Przecież są też dzieciaki, wujkowie, starsze osoby, które również przyszły się pobawić. Brak przerw w puszczaniu muzyki powoduje też, że zawsze bawi się tylko niewielka część osób, której akurat dany kawałek spasował. I cały czas mamy wrażenie, że parkiet jest trochę pusty. Podobnie jak z zespołem, możecie Dj-owi zasugerować Wasze klimaty muzyczne, ale to on powinien decydować co w danym czasie zagrać, żeby najlepiej bawić ludzi. Czasami DJ współpracuje z wodzirejem, sprawdza się to szczególnie gdy mamy mix ludzi z różnych środowisk, regionów, czy nawet krajów. Natomiast miej litość nad swoimi Gośćmi i zabroń mu śpiewać. Słyszeliśmy takie śpiewy już kilka razy i do dziś na samą myśl zgrzytamy zębami. W końcu po to bierzesz DJ-a, żeby leciała oryginalna muzyka.

Nieprzemyślany wybór księdza

Jest to na tyle szeroki i ciekawy temat, że nagram o tym osobny film. Natomiast ważne, żeby ta wybrana osoba zaangażowała się w Waszą uroczystość i była przy tym choć trochę pozytywna. Wersje ekstremalne z jakimi się spotykaliśmy to kazanie na temat polityczny; ksiądz, który z ambony sadza grzecznego fotografa do ławki albo zabrania nam filmować kazanie, bo jego to stresuje. Podobnie jest z urzędnikami w Urzędzie Stanu Cywilnego. Zdarza się, że jak i Oli i Jeffa mamy podniosłość chwili, świetnego prowadzącego i lekko amerykański klimat. Ale czasem jest jak na ślubie cywilnym w zeszłym roku – pracowałem sam jako fotograf, cała uroczystość trwała chyba 4 minuty, urzędnik po prostu przeczytał regułkę, kazał wymienić standardową przysięgę i wyprosił towarzystwo z sali. Ciężko w takim czasie zrobić sensowny materiał, a Goście i para młoda byli tym podejściem nieco zniesmaczeni.

Zbyt wiele posiłków

Na szczęście coraz rzadziej spotykamy takie sytuacje, ale jeszcze zdarza się, że ktoś próbuje zmieścić 4 kolacje, prosiaka i tort w parę godzin. Co powoduje, że za każdym razem kiedy wesele się rozkręci kuchnia ogłasza przerwę i znów jesteśmy w punkcie wyjścia. Co więcej, tak naprawdę nie bardzo da się zrealizować z takiego ślubu fajnego materiału, bo ludzie ciągle siedzą przy stołach i jedzą. Nikt nie chce mieć jedzących ludzi w filmie.

Nieprzemyślana liczba Gości

Oczywiście to indywidualna sprawa czy zapraszasz 50, czy 250 osób. Nic nam do tego, przecież nie ma złej liczby Gości, ale każda liczba wpływa na to co prawdopodobnie będzie się działo. Małe wesela (50-60 osób) często są bardzo bankietowe. Ludzie więcej rozmawiają, spacerują, tańczy tylko parę osób. 80-150 osób to najczęściej spotykana liczba Gości na weselu. Zwykle sporo się dzieje i można zrealizować dużo dobrego materiału. Powyżej 150 osób sprawy się odrobinę komplikują. Tak zwani amerykańscy naukowcy dowiedli, że ludzie od czasów jaskiniowych zbierają się w grupy maksymalnie do 150 osób. Jest to powiązane z tym, ile twarzy i imiona umiemy zapamiętać. Z tego odkrycia korzysta np. firma 3M, która tworzy oddziały firmy do 150 osób, czy armia – dzieląc żołnierzy na podobniej wielkości kompanie. Na weselach widzimy, że ta zasada również się sprawdza. Wesela do 150 osób dużo łatwiej się integrują i rozkręcają niż te znacznie większe, gdzie często ludzie nie są w stanie siebie zapamiętać w ciągu jednego wieczoru. Nie znaczy to oczywiście, że takie duże wesele się nie uda. Może tylko być tak, że utworzą się mniejsze grupy, które bawią się tylko ze sobą. Ewentualnie można włożyć więcej energii w integrację, potrzebne są dodatkowe zabawy, więcej czasu i może np. dobry wodzirej albo wokalista z odpowiednią charyzmą.

Dzięki za obejrzenie tego filmiku. Czekam na Twoje komentarze, uwagi, a może pomysły na następne filmiki.

Pozdrawiam serdecznie i do zobaczenia!

Spytaj
o wolny
termin

508 156 489 / 506 033 849